Brazylia - Japonia 4:1
W swoim ostatnim pojedynku grupowym Brazylijczycy pokonali Japonię aż 4:1. Dwie bramki dla "Canarinhos" strzelił krytykowany za słabą grę w poprzednich meczach Ronaldo.
Pierwsze 45 minut przebiegało pod dyktando Brazylijczyków, którzy mieli zdecydowaną przewagę. Nie potrafili jednak udokumentować jej bramką, a to za sprawą wyjątkowej nieskuteczności pary napastników "canarinhos" - Ronaldo-Robinho.
Piłkarze trenera Zico na prowadzenie wyszli w 34. minucie, dzięki naturalizowanemu Brazylijczykowi Alexowi, który popisał się pięknym prostopadłym podaniem do Keijiego Tamady. Ten równie wspaniałym strzałem pokonał golkiera Mistrzów Świata Didę.
Huraganowe ataki Brazylijczyków, którzy z wielką determinacją dążyli do wyrównania, przyniosły efekt w doliczonym czasie pierwszej połowy. Po podaniu Cicinho piłkę do bramki strzeżonej przez dobrze spisuj ącego sie Kawaguchiego skierował Ronaldo.
W drugiej części gry istniała już tylko jedna drużyna. "Canarihos" już osiem minut po przerwie wyszli na prowadzenie. Gola na 2:1 cudownym uderzeniem z dystansu zdobył specjalista od takich bramek Juninho Pernambucano. Na 3:1 podwyższył w 59. minucie Gilberto, który wykorzystał sytuację sam na sam z Kawaguchim. Zrezygnowanych Japończyków dobił Ronaldo. Piłkarz Realu Madryt po świetnym podaniu od Juana odwrócił się z piłką w stroną bramki rywali i mocnym uderzeniem zza pola karnego po raz czwarty pokonał Kawaguchiego.
Japończycy nie byli w stanie nawiązać walki z Mistrzami Świata dłużej niż 45. minut. Grający w rezerwowym składzie Brazylijczycy wreszcze zaprezentowali się tak, jak tego oczekiwali od nich wszyscy kibice. Z dobrej strony w końcu pokazał się Ronaldo zacierając w ten sposób złe wrażenie, jakie pozostawił po sobie po poprzednich dwóch meczach.
Brazylia - Japonia 4:1 (1:1) Bramki: Ronaldo 45+1', 82', Juninho Pernambucano 53', Gilberto 59'- Tamada 34'.
Bartek, 22/06/2006