Kpią z Polaków
Kiedy Ingolf Leuck w popularnym programie niemieckiej telewizji ZDF „Nachgetreten”, po meczu Polska-Ekwador, uraczył Niemców dowcipami o Polakach, nad Wisłą wybuchło święte oburzenie. Nie od dzisiaj śmieją się z nas na świecie. Nie tylko w Niemczech czy w USA. Skąd wzięły się kawały o Polakach i dlaczego są tak popularne?
Wydrukowanie przez duńską gazetę karykaturalnego wizerunku Mahometa wywołało światowy kryzys dyplomatyczny, zaś "niezawodni" fundamentaliści islamscy zapowiedzieli krwawy odwet. Za redaktorów, którzy pozwolili sobie na żart z Proroka przepraszali politycy, intelektualiści i obrońcy praw człowieka. Dowcipy o Polakach krążą po świecie od dziesiątek lat i nikomu (może poza Polakami) to nie przeszkadza. W internecie można znaleźć kilkadziesiąt stron z setkami polish jokes, a ich autorzy tylko niekiedy, jak S. Greenski, asekuracyjnie stwierdzają, że słowa: Polak, polski, polaczek od tak dawna nam towarzyszą, że nie należy ich wiązać z konkretnymi osobami, a jedynie z bohaterami dowcipów.
Dalej autor jednego z największych sieciowych katalogów „polskich żartów” usprawiedliwia się: Nie bacząc na polityczną poprawność, wielu naszych polskich przyjaciół uważa "polish jokes" za rzecz zabawną i śmieją się z nich, a to znaczy, że Polacy też mają poczucie humoru.
„Polscy przyjaciele” nie zawsze jednak mają tak duży zapas tolerancji na naigrywanie się z nich. Kilkanaście lat temu minister Radek Sikorski (wówczas wiceminister spraw zagranicznych) tak ostro zareagował na „polski dowcip” opowiedziany publicznie przez amerykańskiego polityka, że wycofał polską delegację z pewnej konferencji.
W obronie rodaków ośmieszonych na całe Niemcy przez satyryka Ingolfa Leucka stanął też ostatnio publicysta „Dziennika” Maciej Rybiński. Odgryzł się prześmiewcom zza Odry, dopisując dalszy ciąg do niewybrednych polenwitzów. I tak na facecję Leucka o piłkarzach polskiej reprezentacji, którzy są znani pewnemu Niemcowi, bo w zeszłym roku tynkowali jego dom, Rybiński odpowiada: i owszem! Trudnej sztuki murarskiej Polacy nauczyli się odbudowując swój kraj po tym, jak Niemcy przeprowadzili w nim w czasie II wojny światowej swoją misję cywilizacyjną.
Według Leucka podczas mundialu wielu Niemców wreszcie zobaczyło swoje skradzione wcześniej samochody, bo przyjechali nimi polscy kibice. Rybiński odbija piłeczkę dodając, że Polacy do dzisiaj nie widzieli swojej biżuterii, pieniędzy i dzieł sztuki, które skradziono im po 1939 roku w wiadomych okolicznościach.
To jednak wyjątki w naszej postawie wobec tych, którzy się z nas śmieją. Owszem, oburzamy się, ale nie potrafimy odpowiedzieć na drwiny i karykaturalny obraz polaczka-prostaczka. A może po prostu nie ma się o co boczyć? Steffen Muller, jeden z najpopularniejszych w Polsce Niemców, stwierdził tymczasem, że nie tylko nie ma się co złościć, ale i nie ma się czego bać. - Ukraińcy drwią z Kazachów, Kazachowie śmieją się z Uzbeków - uspokajał. Może i prawda, ale to w niemieckiej, a nie w kazachskiej telewizji ukazał się spot reklamowy sieci Media Markt, w którym Polacy zaistnieli jako sympatyczni... złodzieje.
Naigrywanie się jednej nacji z drugiej i narodowe stereotypy istnieją na całym świecie. Powszechnie znany jest wizerunek Rosjan, tkwiących w niekończącej się przygodzie z alkoholem, skąpych Szkotów, „mułowatych” Niemców, Włochów - świetnych kochanków i kiepskich żołnierzy czy zarozumiałych i flegmatycznych Anglików. Większość narodów sąsiadujących bezpośrednio ze sobą tworzy też dowcipy „sąsiedzkie”. Mołdawianie o Ukraińcach, Francuzi o Niemcach, Macedończycy o Bułgarach.
Nawet nieskorzy do żartów Szwedzi kpią z Norwegów i vice versa. Klasyka gatunku to odpowiedź Szwedów na pytanie jak zatopić norweską łódź podwodną? Wysłać nurka by zapukał we właz. Dowcip z drugiej strony Półwyspu Skandynawskiego: ulubiona gra towarzyska na małych rodzinnych przyjęciach w Szwecji? Jeden Szwed wchodzi do skrzyni, a pozostali próbują zgadnąć, kto jest w środku.
Polacy nie są tu bez winy i skazy. Z upodobaniem na przykład śmiejemy się z południowych sąsiadów, ale, co ciekawe, oszczędzamy Słowaków. Żartujemy z Rosjan, jednak próżno szukać polskiego dowcipu o Białorusinach. W dodatku od stuleci dworujemy sobie z Żydów, choć istniejące już prawie 60 lat państwo Izrael leży „za górami i morzami”. Skąd więc bierze się fenomen narodowych dowcipów o nas i czy Polacy są ofiarami ogólnoświatowego poczucia humoru?
Po awanturze z satyrycznym programem ZDF warszawski korespondent "Sueddetsche Zeitung" Thomas Urban tłumaczył swoich rodaków twierdząc, że socjologowie interpretują ten rodzaj dowcipów, przedstawiających cały naród jako przestępców, jako zabieg mający wybielić Niemców i odsunąć na dalszy plan wiedzę o niemieckim terrorze w czasie okupacji.
- Jeżeli Polacy kradną, to nasi dziadkowie nie postąpili tak bardzo źle, że przywołali ich trochę do porządku – interpretuje intencje twórców polenwitzów.
Drugi powód to konkurencyjność Polaków na rynku pracy. Po otwarciu granic Unii „polski hydraulik” i jego koledzy zalali nie tylko Niemcy, ale i inne kraje UE. Mniej wymagający, bardziej pracowici i nastawieni na szybki zarobek, drażnią swoich rywali, przyzwyczajonych do socjalnego bezpieczeństwa i odwykłych od konkurencji w walce o mniej atrakcyjne posady.
Polacy mieszkający za oceanem, którzy często dyskutują na forach internetowych o swoim statusie, zwracają natomiast uwagę, że tam powodem żartów na nasz temat może być fakt, iż w ostatnich latach jesteśmy (po Żydach) najszybciej bogacącą się nacją imigrantów, co kole w oczy zazdrośników.
Wskazywał na to m.in. w jednej ze swoich publikacji o Polakach w USA publicysta Rafał Ziemkiewicz. Zaznaczył jednak, że chodzi o Polaków legalnie osiadłych w Ameryce. Socjologowie zwracają też uwagę na fakt, że większość fal polskiej emigracji na Zachód (może poza tą z 1968 roku) miała charakter zarobkowy. Wyjeżdżali ludzie z małych miasteczek i wsi, proletariat, rolnicy i drobni rzemieślnicy. Prości, nierzadko nie znający żadnego obcego języka. Po raz pierwszy stykający się z cywilizacją, której wcześniej nie znali, zamknięci za żelazną kurtyną. Zahukani i zakompleksieni, a przy tym niezwykle zdeterminowani w drodze sukcesu, cokolwiek by on nie oznaczał. Na drugim biegunie znaleźć można sfrustrowanych polskich intelektualistów, którzy na rusztowaniu w Nowym Jorku czy „na zmywaku” w Hamburgu doznają szokowej terapii, twardej lekcji prostego życia i pauperyzacji.
Taki wizerunek Polaka za granicą wyśmiewamy przecież my sami. Wystarczy przypomnieć sobie kultową komedię Sylwestra Chęcińskiego „Kochaj albo rzuć” czy obraz polskich imigrantów nakreślony w „Polowaniu na karaluchy” Janusza Głowackiego. Może nie warto więc obrażać się na krzywą gębę, którą przyprawiają nam rozliczni żartownisie, bo to po prostu nasza twarz?
Przykłady żartów o Polakach:
Polenwitze
Jak brzmi zdanie z dziesięcioma słowami i czterema kłamstwami?
Uczciwy, trzeźwy Polak jedzie rano swoim samochodem do pracy.
Dwaj ludożercy pieką na rożnie posiłek. Jeden mówi:
- Nie obracaj go tak szybko, bo będzie chrupki.
- Co ty, to Polak. Jak będę go powoli obracał to ukradnie mi węgiel.
Co powstanie ze skrzyżowania polaka z obywatelem byłej NRD?
Osobnik zbyt leniwy, żeby kraść.
Co dostaje Polak na 18. urodziny?
Twój samochód.
W okolicy są Polacy. Wiadomo to stąd, że Cyganie ubezpieczają swoje samochody.
Dlaczego polskie noworodki dostają dwa klapsy?
Pierwszy jak zwykle, drugi, żeby oddał zegarek ordynatora.
Kiedy w Polsce jest Boże Narodzenie?
Dwa dni po tym, jak w Niemczech jest rozdanie prezentów.
Polish Jokes
Dlaczego Polki nie używają wibratorów?
Niszczą im zęby.
Jak poznać, że jedziesz przez Polskę?
Na sznurkach do bielizny wisi papier toaletowy.
Jak wygonić Polaka z wanny?
Wrzucić do niej mydło.
Dlaczego Kowalsky sprzedał narty wodne?
Nie mógł znaleźć pochyłego jeziora.
Mały Murzyn do Polaka:
- Widziałem przez okno jak pan wczoraj w nocy robił TO z żoną. He, He, He!
Polak: - Ty głuptasie! Wczoraj nie nocowałem w domu. He, He,He!
Polski samolot rejsowy podchodzi do lądowania.
Pierwszy pilot: - Cholera ale ten pas krótki - jakieś 30 metrów - nie wiem czy zdołamy posadzić maszynę.
Drugi pilot: - Rzeczywiście, rozbijemy się na końcu pasa!
Po dramatycznej walce ze sterami, dzięki kunsztowi pilotażu, udaje się im jednak wylądować.
Pierwszy pilot ociera pot z czoła i mówi: - Rzeczywiście był krótki, ale jaki szeroki! Jakieś dwa kilometry.
Dlaczego Polacy nie używają lodu w kostkach?
Nie znają przepisu.
Co się stało z polską Biblioteką Narodową?
Ktoś ukradł książkę.
Gdy Polak rzuci w ciebie grantem - nie panikuj! Złap granat, wyciągnij zawleczkę i odrzuć z powrotem.
Źródło: o2.plBartosz Kalman, 23/06/2006