Polscy kibice wygrali mundial
Po porażce z Ekwadorem mówili, że kochają tę drużynę jak matka upośledzone dziecko. Na Niemcach znów były Ich tysiące, znów krzyknęli "Polska gola", aż ciarki biegały po plecach. Na meczu z Kostaryką, gdy mundial był już przegrany, jeszcze raz był polski stadion - pisze Dariusz Wołowski w "Gazecie Wyborczej".
Wrzawa, doping i prośby "walczcie do końca", nawet gdy ślamazarnie poruszający się piłkarze Janasa nie dawali rady jednemu z najsłabszych zespołów tych mistrzostw.
Ci, którzy martwili się, że na niemiecki mundial przyjadą z Polski chuligani, mogli głęboko odetchnąć. Bo ludzie w biało-czerwonych barwach dali tym mistrzostwom, co mogli dać najlepszego. Choć piłkarze zbierali cięgi na boisku, na trybunach było święto. Święto, w którym Oni nie tylko umieli się odnaleźć, ale które umieli tworzyć.
Żródło: Gazeta Wyborcza/wp.plBartosz Kalman, 23/06/2006