Ćwierćfinały czas zacząć!
Faza grupowa rozbudziła apetyty, natomiast druga runda ani trochę tych apetytów nie zaspokoiła. Teraz jesteśmy wygłodniali pięknej piłki bardziej niż wcześniej i musimy taka zobaczyć, bo jak nie teraz to kiedy?
Niemcy – Argentyna
Pierwsza i od razu najciekawsza para tej fazy rozgrywek. Dla drużyny niemieckiej będzie to dopiero pierwsze poważne starcie na tym Mundialu. Przeciwnikiem ekipy Jurgena Klinsmana będzie, uchodząca za głównego faworyta imprezy po fazie grupowej, Argentyna. Rywalizacja wielkich ofensywnych możliwości Klosego, Podolskiego, Ballacka i Schweisteigera kontra Riquelme, Crespo, Saviola, Maxi Rodriguez i nowy Maradonna – Leo Messi. Wszystko jednak rozstrzygnie się z tyłu i lepsza defensywa wraz z mocniejszą ławka rezerwowych będzie przewagą podopiecznych Jose Peckermana, ale czy to wystarczy zniweluje szalejący tłum kibiców gospodarzy? Odpowiedź w piątek wieczorem. Rozsądek i serce mówi Albicelestes ale jak grają Niemcy rozum śpi i ......
Włochy – Ukraina
Po emocjach meczu gospodarzy, na arenę MŚ wyjdzie najsłabsza para ćwierćfinałów z teoretycznie łatwym do przewidzenia zwycięzcą. Wydaje się, że Squadra Azzura jest skazana na sukces, ale indolencja strzelecka, rozbita defensywa i kiepska gra w meczu z Australią zwiększyły szanse podopiecznych Olega Błochina. Mimo, że po drugiej stronie stanie, ukochany przez mediolańczyków, Shevchenko, Ukraina nie ma zbyt wielu atutów i aby myśleć o sukcesie musi zagrać tak twardo jak USA i Australia i ze zdecydowanie większym szczęściem, ale i tak wygrają Włosi i to w dodatku po brzydkim meczu.
Portugalia – Anglia
I jedni i drudzy grają piłkę brzydką, Anglicy totalny antyfutbol, który najlepiej skomentował żołądek Dawida Beckhama! Portugalia to już nie są Ci wspaniali Brazylijczycy Europy, a po wojnie z Holandia będą pozbawieni swojego reżysera Deco i człowieka od czarnej roboty, Costhinii. Anglicy ani trochę nie wykorzystują swojego potencjału, niesamowitej drugiej linii, grają ślamazarnie, chaotycznie i bez polotu czyli tak samo jak podopieczni Wielkiego Phila. Mecz bez wyraźnego faworyta, możemy być pewni że będzie ciekawiej niż w poprzednich meczach tych drużyn, bo brzydziej grac się już nie da. Kto wygra? Bukmarzechy.
Brazylia – Francja
Jeśli Brazylia nie pokona Francji, przegrają nie tylko najwspanialsi kibice jacy zostali na MŚ ale i cały futbol. Francja to już grupa Senatorów Futbolu, z pół-emerytem Zidanem, Thuramem i Makelele. Jedyna szansą jest młoda krew Franka Ribery i przebudzenie Henrego, bo choć defensywa dobrze działa, nawet z duża nadwaga Adriano i Ronaldo znajda sposób na Bartheza. Francja nie ma atutów, Brazylia ma Kakę i Ronadihno a w obronie chimerycznych ale skutecznych zawodników na czele z Dida. Brazylia musi i wygra, a Francja bez wstydu wróci do Paryża.