Cała prawda o raporcie
Raport trenera piłkarskiej reprezentacji Polski Pawła Janasa, przedstawiony w czwartek Wydziałowi Szkolenia PZPN, nie zadowolił członków tego gremium. Sprawozdanie w występu Polaków w mistrzostwach świata musi być uzupełnione - postanowili.
Wydział Szkolenia pod przewodnictwem byłego selekcjonera Antoniego Piechniczka zebrał się w czwartkowe przedpołudnie w warszawskim Domu Polonii. Obrady trwały ponad cztery godziny, a po ich zakończeniu Piechniczek oświadczył, iż raport Janasa jest niewystarczający.
"Jest to materiał obszerny, który poświęca wiele uwagi przygotowaniu motorycznemu i fizjologicznemu piłkarzy - powiedział Piechniczek - Za mało w nim jest mowy o elementach czysto piłkarskich i szkoleniowych czyli taktyce i mentalności. Do trenera Janasa będzie skierowany postulat o uzupełnienie sprawozdania. Na pewno będzie to przydatny dokument archiwalny dla następnych trenerów".
Opinię Piechniczka potwierdził inny były trener drużyny narodowej, obecnie przewodniczący sejmowej komisji kultury fizycznej i sportu Janusz Wójcik. "W 90 procentach raport ten jest poświęcony sprawom medycznym, co jest dla mnie trochę dziwne. Tego powinna być tylko połowa, a reszta powinna dotyczyć spraw szkoleniowych, których jest zdecydowanie za mało. Krótko można powiedzieć, że raport jest spłycony, niepełny i zupełnie niewystarczający. Janas chyba do tej pory tak naprawdę nie wie, dlaczego jego drużyna tak słabo wypadła w mistrzostwach." - ocenił Wójcik.
Członkowie Wydziału Szkolenia na temat ewentualnego nowego trenera reprezentacji mówili bardzo enigmatycznie. "Nazwisko nadal jest nieznane. Trudno powoływać nowego selekcjonera, gdy nadal nim jest Janas. Nie słyszałem żeby Janas podał się do dymisji lub żeby ktoś go odwołał - powiedział Wójcik - 12 lipca komisja sejmowa oceni występ naszej drużyny w mundialu. W tych dniach mają być także ogłoszone decyzje w tej sprawie".
Nie wiadomo zatem nadal, czy ewentualnym następcą Pawła Janasa będzie trener zagraniczny, spośród których najczęściej wymieniane jest nazwisko Holendra Leo Beenhakkera. "Rozmowy nadal się toczą, ale myślę, że Beenhakker nie byłby zbawcą polskiej piłki" - przyznał Wójcik.
Wiele wskazuje na to, że podobnego zdania jest Piechniczek. "Beenhakker to jedna z wielu kandydatur, godna rozważenia. Ja jednak zawsze byłem zwolennikiem polskiej myśli szkoleniowej i polskich trenerów. Zagraniczny selekcjoner na pewno uspokoiłby atmosferę wokół reprezentacji i dałby sporo materiału do porównań z osiągnięciami polskich szkoleniowców, ale ja będę opowiadał się na trenerem rodzimym. Trzeba jednak podkreślić, że nie jest jeszcze przesądzony los Janasa, który musi się jeszcze spotkać z członkami zarządu, ludźmi, który mu zaufali". - powiedział Piechniczek.
Posiedzenie zarządu PZPN, które ma podjąć decyzje w sprawie trenera polskiej reprezentacji, zaplanowane jest na 14 lipca.
PONIŻEJ PRZEDSTAWIAMY RAPORT PAWŁA JANASA
Reprezentacja Polski awans do turnieju finałowego Mistrzostw Świata uzyskała jako jedna z dwóch drużyn z najlepszym bilansem zdobytych punktów pośród wszystkich zespołów, które w swoich grupach eliminacyjnych zajęły drugie miejsca. Nasz zespół na 10 rozegranych spotkań uzyskał bilans 8 zwycięstwa i 2 porażek (obydwie z reprezentacją Anglii). Przygotowania do Mistrzostw Świata zostały rozpoczęte praktycznie po meczu z Anglią rozegranym 12 października w Manchesterze – kończącym rozgrywki w grupie eliminacyjnej. W tym okresie, aż do pierwszego meczu na mistrzostwach w Niemczech drużyna rozegrała 8 oficjalnych spotkań towarzyskich. Na podkreślenie zasługuje fakt, iż do momentu zgrupowania zespołu bezpośrednio przed Mundialem tylko dwa mecze (z Ekwadorem i z USA) odbywały się w terminie UEFA, co oznaczało możliwość powołania wszystkich zawodników występujących w klubach zagranicznych. W praktyce od meczu eliminacyjnego z Walią (7 września 2005 r.) do dnia zbiórki kadry (21.05.2006 r.), a więc przez okres ponad 8 miesięcy!!! drużyna rozegrała tylko jeden mecz w pełnym, najsilniejszym składzie (mecz z USA w Kaiserslautern). Jest to niezwykle istotny element, ze względu na to, iż siła naszego zespołu w meczach eliminacyjnych tkwiła przede wszystkim w długo wypracowywanym tzw. „kolektywie”, czyli ogólnie tu pojętej grze zespołowej, gdzie realizacja założeń taktycznych była równomiernie rozłożona na poszczególne formacje, a podstawą dobrych wyników była zarówno dobra współpraca formacji, jak i zgranie ze sobą zawodników. Jednocześnie przez cały wspomniany okres dokonywana była szczegółowa obserwacja zawodników – kandydatów do reprezentacji zarówno w ligach zagranicznych jak i lidze polskiej. Od stycznia 2006 rozpoczęto również obserwację naszych przeciwników grupowych w turnieju finałowym. W przypadku Ekwadoru i Kostaryki ograniczono się do obserwacji meczów reprezentacji, natomiast w przypadku reprezentacji Niemiec oprócz meczów kadry wielokrotnie obserwowano mecze Bundesligi oraz europejskich pucharów z udziałem potencjalnych kadrowiczów Juergena Klinsmanna. Przyjazd powołanych zawodników został wyznaczony na niedzielę 21.05. do godz. 13.00. Bezpośrednio po pojawieniu się zawodników rozpoczęto równolegle w dwóch grupach badania diagnostyczne zlecone przez FIFA oraz testy wydolnościowe przeprowadzane pod kierunkiem prof. Z. Jastrzębskiego. Wyniki badań kardiologicznych definitywnie wykluczyły z udziału w Mistrzostwach Damiana Gorawskiego. W jego miejsce został powołany Bartosz Bosacki – obrońca Lecha Poznań. W poniedziałek 22 maja zespół wyjechał na 8-dniowe zgrupowanie do Szwajcarii
1. Zgrupowanie w Bad Ragaz 22-29.05.
Analiza wyników testów wydolnościowych jednoznacznie wykazała niedostateczne wartości parametrów szczególnie w zakresie wydolności tlenowej. W tym momencie pojawiły się bardzo poważne wątpliwości dotyczące możliwości realizacji planów taktycznych przewidzianych na poszczególne mecze Mistrzostw. Innymi słowy ówczesny stan przygotowań zawodników w wielu przypadkach absolutnie nie gwarantował ich gry na odpowiednio wysokim poziomie intensywności i wymagał możliwie szybkiej poprawy. Biorąc powyższe wskazania pod uwagę skorygowano ustalony wcześniej plan pracy. Ustalono, że podczas czterech pierwszych dni zgrupowania tj. od wtorku do piątku (treningi dwufazowe) pierwszy poranny trening będzie przeznaczony na pracę
nad szeroko pojętymi w tym momencie cechami motorycznymi (głównie wytrzymałość tlenowa i szybkościowa), zaś trening popołudniowy wypełnią zajęcia z zakresu taktyki. W blokach taktycznych praca skupiała się głównie na doskonaleniu organizacji gry w fazie defensywy, schematach rozegrania ataku po odbiorze piłki, pressingu oraz stałych fragmentach gry. W sumie plan pracy na tym zgrupowaniu zakładał przeprowadzenie 10 jednostek treningowych oraz rozegranie 1 meczu sparingowego z drużyną niższej klasy. W celu optymalizacji bodźców treningowych każdego dnia dokonywano bieżącej kontroli parametrów
biochemicznych krwi świadczących o poziomie zmęczenia danego zawodnika. Dodatkowo praca nad poprawą wskaźników wytrzymałości tlenowej odbywała się na dużym poziomie indywidualizacji (5 grup treningowych). W trakcie realizacji planu treningowego wśród zawodników zaobserwowano znaczne dysproporcje w ich aktualnej dyspozycji. Wielu zawodników
- i co było najbardziej niepokojące – tzw. podstawowego składu praktycznie rozpoczynało proces budowy formy sportowej, zamiast bazować na utrzymanej formie z wiosennego cyklu rozgrywek ligowych. O ile taki stan rzeczy był brany pod uwagę w przypadku zawodników nie występujących często w rozgrywkach ligowych w swoich klubach, to w przypadku zawodników grających regularnie w swoich drużynach klubowych było to zaskoczeniem i dużym problemem. Realizacja treści treningowych w zakresie taktyki (tylko 5 jednostek treningowych) wykazała daleko niezadowalające rezultaty w obszarze organizacji gry zarówno w defensywie jak i ofensywie. Był to wyraźny krok w tył w stosunku do gry drużyny w meczach eliminacyjnych. Można powiedzieć, że powstała wręcz konieczność ponownego nauczania (nie doskonalenia!!!) praktycznie wszystkich elementów taktyki gry, które zespół realizował w trakcie eliminacji.
2. Mecz z Kolumbią w Chorzowie 30.05
Zwieńczeniem zgrupowania w Bad Ragaz był mecz towarzyski z Kolumbią w Chorzowie. Dzień przed meczem (29.05.) po przylocie ze Szwajcarii odbył się trening taktyczny o niewielkim natężeniu. Już na początku zgrupowania założono, że ze względu na intensywność zajęć treningowych w tym meczu u niektórych zawodników będą mogły wystąpić braki w zakresie dynamiki. Niemniej jednak takie rozwiązanie wydawało się „mniejszym złem”. Przegrany mecz z Kolumbią potwierdził obawy dotyczące zarówno dyspozycji wiodących zawodników jak i niewystarczającego poziomu organizacji gry. Odnośnie pierwszej kwestii pojawiła się następująca alternatywa: gra zawodnikami sprawdzonymi o wyższym potencjale umiejętności piłkarskich, ale nie będących aktualnie w najwyższej dyspozycji, bądź też wystawienie zawodników o nieco niższym potencjale, nie mających doświadczenia na poziomie reprezentacyjnym, ale być może znajdujących się w nieco wyższej dyspozycji. Niepokojący był poziom organizacji gry w tym meczu. Drużyna nie potrafiła zrealizować założeń taktycznych które wielokrotnie wykonywała podczas eliminacji. Brak dyscypliny taktycznej, duże odległości pomiędzy formacjami szczególnie w momencie straty piłki (niewystarczające skracanie pola gry), zła współpraca zarówno pomiędzy formacjami jak i zawodników w ich obrębie to główne przyczyny słabego obrazu gry polskiej reprezentacji w tym meczu.
3. Mecz z Chorwacją w Wolfsburgu 03.06.
Po negatywnej ocenie meczu z Kolumbią przede wszystkim w aspekcie gry defensywnej, postanowiono wprowadzić zmiany mające na celu zagęszczenie środkowej strefy boiska (szczególnie pola przed środkowymi obrońcami). W tym celu w meczu z Chorwacją zastosowany został ćwiczony wcześniej na treningach wariant z dwoma defensywnymi środkowymi pomocnikami. Akcje ofensywne miały być konstruowane w oparciu o schemat dogrania piłki do wysuniętego napastnika, zgrania do jednego ze środkowych pomocników (wyraźne wskazanie na jednego z defensywnych) oraz uruchomienia podaniem jednego z trzech błyskawicznie wychodzących z głębi pola pomocników (obydwaj boczni plus jeden ze środkowych – najczęściej ofensywny). Strefa odbioru piłki (miejsce w którym miał następować zdecydowany, agresywny atak na zawodnika z piłką) została wyznaczona w okolicach koła środkowego boiska. Obraz meczu wyglądał zdecydowanie lepiej w porównaniu do meczu z Kolumbią. Na dużo wyższym poziomie była przede wszystkim organizacja gry defensywnej całego zespołu. Pozytywnie też należało ocenić próby natychmiastowego przejścia do pressingu na połowie przeciwnika bezpośrednio po stracie piłki. Oceniono, że dalsza praca w zakresie taktyki gry powinna pójść w kierunku doskonalenia tego sposobu prowadzenia gry ze szczególnym uwzględnieniem poprawienia efektywności budowania akcji ofensywnych w oparciu o możliwie szybkie przejście z obrony do ataku po wejściu w posiadanie piłki oraz umiejętności utrzymani się przy piłce (konieczność stosowania arytmii gry).
4. Mecz z Ekwadorem
Mecz z Ekwadorem rozpoczęła ta sama jedenastka jak w spotkaniu z Chorwacją. Biorąc pod uwagę bardzo dobrą organizację gry defensywnej przeciwników, jak również niebezpieczne wyprowadzanie kontrataku (C. Tenorio i Delgado plus dobrze wyszkoleni technicznie pomocnicy E. Tenorio, Mendez, Valencia), założono długie utrzymywanie się przy piłce, rozgrywanie akcji ofensywnych ze szczególnym naciskiem na grę z wykorzystaniem bocznych sektorów boiska (niezbędny udział bocznych obrońców) oraz szybkich wejściach zawodników drugiej linii w strefę defensywy Ekwadoru (niezbędny udział jednego z dwóch defensywnych środkowych pomocników przy dograniu piłki prostopadłej lub wboczny sektor). Plan gry zakładał jednocześnie ewentualne – w przypadku braku efektów bramkowych – stopniowe otworzenie gry poprzez przestawienie zespołu na bardziej ofensywne ustawienie (gra dwoma napastnikami ustawionymi równolegle). Po obiecującym początku meczu, kiedy nasz zespół potrafił w pełni kontrolować przebieg wydarzeń na boisku (choć bez klarownej sytuacji pod bramką przeciwnika) w 24 minucie meczu straciliśmy bramkę w stosunkowo niegroźnej sytuacji (wrzut z autu na wysokości pola karnego). Od tego momentu, aż do końca pierwszej połowy drużyna nie potrafiła w pełni odnaleźć rytmu gry, praktycznie przestała realizować założenia przez co gra w jej wykonaniu był chaotyczna. W drugiej połowie w zdecydowanej większości zespół prowadził grę, posiadał inicjatywę, jednak brakowało spokojnego rozegrania piłki pod polem karnym przeciwnika tzw. Celnego ostatniego podania. W miarę upływu czasu wraz z narastającym zmęczeniem drużyna nie utrzymywał należytej dyscypliny taktycznej tracąc drugą bramkę w 80 minucie. Jedna z głównych przyczyn porażki reprezentacji w jej najważniejszym meczu, z perspektywy czasu być może najistotniejsza, to przygotowanie mentalne zawodników. Z całą pewnością wielu zawodników nie potrafiło choćby zbliżyć się do poziomu jaki prezentowali podczas treningów.
5. Mecz z Niemcami
Mecz, który praktycznie decydował o dalszym losie drużyny mimo porażki (stracona bramka w 91 minucie) należy ocenić wysoko. Zawodnicy nawiązali wspaniałą walkę z jedną z najlepszych drużyn tych mistrzostw. Braki w umiejętnościach starali się niwelować walką, ambicją, zaangażowaniem. Po niezwykle bolesnej porażce w pierwszym meczu drużyna potrafiła się podnieść pokazując charakter. Warto wspomnieć, że niektórzy zawodnicy polskiej reprezentacji po raz pierwszy w karierze (co sami podkreślali) grali mecz toczony w tak szybkim tempie.
6. Mecz z Kostaryką
Ostatni mecz polskiej drużyny na Mundialu miał już tylko prestiżowe znaczenie. Toczony w niezwykle wysokiej temperaturze przyniósł jedyne zwycięstwo w turnieju po bramkach zdobytych po stałych fragmentach gry (rzuty rożne) przez Bartosza Bosackiego.
II. Podsumowanie
15 dni treningowych okazało się niewystarczającym okresem czasu, aby przygotować drużynę pod względem fizycznym i taktycznym do gry na poziomie jaki prezentowała w meczach eliminacyjnych. Ówczesny poziom został ukształtowany na przestrzeniwielu regularnie odbywających się zgrupowań i umacniany w meczach o punkty. Niestety i jednego i drugiego bardzo brakowało praktycznie od zakończenia zmagań w grupie eliminacyjnej. Dodatkowym utrudnieniem był fakt, iż wielu z zawodników tworzących trzon zespołu znajdowało się w formie dalekiej od tego co prezentowali chociażby na jesieni 2005 r. Był to niezwykle ważny problem w obliczu ograniczonej możliwości wyboru innych zawodników, którzy posiadaliby podobny potencjał piłkarski poparty doświadczeniem na arenie międzynarodowej. Próba „ratowania sytuacji”w postaci zmiany ustawienia nie przyniosła spodziewanych efektów. Zawiodły również dotychczas stosowane techniki (sprawdzona w meczach eliminacyjnych) odpowiedniego przygotowania mentalnego zawodników. Tego typu imprezy niosą za sobą ogromny ładunek odpowiedzialności, który w omawianym przypadku wręcz przytłoczył zawodników nie pozwalając pokazać im pełni własnych możliwości (zbyt wysoki poziom motywacji wyraźnie widoczny w pierwszym meczu). Konieczne również wydają się znacznie częstsze konfrontacje z drużynami światowej czołówki zarówno ze względu na aspekt sportowy jak i psychologiczny.
Sporządził:
Paweł Janas
Maciej Skorża
Źródło: onet.pl/Przeglad Sportowy
Bartosz Kalman, 07/07/2006